poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Maybelline Anti-Age Effekt - korektor pod oczy

Koniec sierpnia zbliża się wielkimi krokami, szczerze nie mogę uwierzyć, że zaraz już koniec lata, mimo, że nie zaszczyciło nas wielkim ciepłem, to sam fakt, że to lato sprawiał, że aż chciało się żyć. 
Dzisiaj mam dla Was recenzję korektora, który gościł u mnie przez kilka dobrych miesięcy. Jeśli jesteście ciekawe o czym mowa i jak się u mnie sprawdził, zapraszam do czytania.

Cienie pod moimi oczami nie są łatwe do zakrycia, przeciętny korektor zwykle nie daje im rady. Jakiś czas temu dostałam od siostry korektor Maybelline Anti-Age Effekt w kolorze 03 Fair. 

Cena ok 30/40zł / 6,8ml



Produkt niestety nie jest u nas dostępny, dlatego bardzo się ucieszyłam kiedy dowiedziałam się, że będę miała okazję go przetestować. Malutka buteleczka z aplikatorem w postaci gąbeczki, którą bardzo przyjemnie nakłada się produkt, niezwykle zauroczył mnie swoim opakowaniem. 



Produkt ma lekki, prawie niewyczuwalny pudrowy zapach i lekką kremową konsystencję. 



Początkowo bałam się odcienia, zwykle produkty, które kupuję są najjaśniejsze. W tym przypadku okazał się idealny. 
Jak już wspomniałam produkt jest lekki, przez co jego krycie nie jest takie, na jakie liczyłam. niestety nie radził sobie z moimi cieniami tak jakbym tego oczekiwała, ale nie ukrywam mało jaki korektor jest w stanie sobie z nimi poradzić. Mimo wszystko uważam go za bardzo fajny produkt, szczególnie w czasie lata, kiedy nie nakładałam ciężkich produktów na twarz, lekko rozjaśniałam nim właśnie okolice oczu oraz jako rozświetlacz na grzbiet nosa, łuk kupidyna. Tworzyło to fajny, lekki dzienny makijaż. 

Jeśli chodzi o wydajność, używałam go od poczatku marca, a zużycie jest takie jak widać na zdjęciu, więc myślę, że jest całkiem wydajny. Biorąc pod uwagę fakt, że nie oszczędzałam go jakoś bardzo mocno, myślę, że jest wart swojej ceny i że gdyby był dostępny u nas stacjonarnie, na pewno kupiłabym kolejne opakowanie. 

Miałyście z nim do czynienia? A może planujecie zakup? Piszcie o swoich ulubionych korektorach, chętnie spróbuję coś nowego. :)

PS. Właśnie zaczęły się dni lifestyle w Super - Pharm, ja już swoje zakupy zrobiłam, a Wy? Planujecie coś? Ja o swoich na pewno Wam opowiem już niedługo, a tymczasem możecie zobaczyć co kupiłam na moim instagramie ;))

xxLadyCharm

środa, 17 sierpnia 2016

Studio Fix Powder Plus Foundation MAC*

Witajcie kochane!
Kilka miesięcy temu chwaliłam Wam się moim zakupem, z którego niezmiernie się cieszyłam i z którym wiązałam wielkie nadzieje. Mowa oczywiście o MAC STUDIO FIX NC15.

Podkład i puder w jednym. Produkt jest długotrwały i łatwy w użyciu. Nadaje cerze gładkiego, nieskazitelnego, aksamitnego i matowego wykończenia. przeznaczony do używania na sucho za pomocą gąbeczki bądź pędzla. Dostępny w szerokiej gamie kolorystycznej. 

Cena: 132 zł / 15g

Długo nosiłam się z zamiarem zakupu tego produktu, nie było łatwo wydać taką sumę pieniędzy na produkt, którego nigdy wcześniej nawet nie trzymałam w rękach. W końcu jednak się skusiłam i przyznam szczerzę, że był to mój strzał w dychę! 

Ale od początku. W doborze koloru pomagała mi przemiła Pani pracująca w jednej z bardziej znanych perfumerii. I mimo, iż nie miałam tego produktu nigdy w rękach dobrze wiedziałam z jakim kolorem wyjdę, jednak nie ukrywam pomoc specjalistki bardzo się przydała, chociażby dlatego, że dzięki jej namowom zdecydowałam się na kupno. 

Puder zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z lusterkiem, zamykane na zatrzask. Opakowanie jest bardzo solidnie wykonane, ale czego innego można się spodziewać za taką cenę. Pudełeczko ma dwa "pięterka" na pierwszym jest oczywiście nasz produkt, w drugiej zaś jest miejsce w którym znajduje się gąbeczka (której niestety Wam nie pokazę bo nie wygląda najlepiej). Jak już wcześniej wspomniałam jest też lusterko, które nie jest za duże, ale bardzo dobre jakościowo.


Jeżeli chodzi o konsystencję, jest bardzo pudrowa, delikatna. Co dodatkowo zwiększa komfort używania go.


Produkt występuje w bardzo szerokiej gamie kolorystycznej, mój to NC15 jeden z odcieni naturalnych. Jak dla mnie jest idealny, co również daje mu dużego plusa, chociażby dlatego, że jest to jeden z pierwszych pudrów, który nie jest za ciemny, albo nie jest transparenty. 


Puder ten nie należy raczej do produktów lekkich, dlatego trochę się go obawiałam, że względu na moją suchą cerę. Dlatego używając go muszę pilnować aby moja buzia zawsze była dobrze nawilżona, w innym wypadku podkreślałby wszystko to, co tak naprawdę chcę ukryć. Jako ciężki produkt, ma bardzo ładne krycie, niewielka ilość jest wstanie zakryć to, czego podkład nie dał rady zakryć, a i dobrze radzi sobie z rozjaśnianiem zbyt ciemnego podkładu (oczywiście pod warunkiem, że ten podkład jest tylko troche za ciemny) 



Jak widać mój dotknął już denka, co troszkę mnie smuci bo zbliża się moment kiedy go zabraknie. Uważam jednak, że jak na produkt, który używany jest przeze mnie niemal codziennie jest całkiem wydajny, zważywszy, że mam go od lutego, a mamy już sierpień. Wychodzi na to, że w przyszłym roku znowu sprawie go sobie na urodziny, a kupię go na pewno bo według mnie jest wart każdej wydanej na niego złotówki.

Miałyście z nim do czynienia? A może dopiero macie w planie się za niego zabrać? 

xxLadyCharm

niedziela, 10 lipca 2016

nowości kosmetyczne czerwiec - lipiec

Witajcie kochani, po "krótkiej" nieobecności wracam do Was z mega pozytywną energią.
W ostatnich miesiącach miałam małe problemy z robieniem zdjęć, zgubiłam kolejną kartę pamięci do aparatu, okazało się, że kabel zostawiłam w rodzinnym mieście, a telefon mi nie działał. Na szczęście mam już wszystko pod kontrolą i znowu mogę co jakiś czas skrobać dla was co nieco.
Dzisiaj nowości z ostatnich miesięcy, są to głównie kosmetyki pielęgnacyjnie. Jeśli jesteście ciekawi co wpadło w moje łapki, zapraszam do czytania.


NUXE woda micelarna do demakijażu z płatkami róży, produkt do którego namówiła mnie koleżanka (dzięki Martusia). Ma bardzo przyjemny zapach i póki co tylko tyle o nim wiem, bo czeka na swoją kolej, chociaż jestem pewna, że się polubimy. 400ml - ok 45 zł 

NUXE suchy olejek, produkt o którym wiele słyszałam i wiele czytałam. Dostępny jest również w wersji z drobinkami złota. Ma wiele zastosowań jednak ja używam go głównie do włosów i według mnie sprawdza się świetnie.  50ml -40 zł (cena regularna)

NUXE zestaw miniatur zawiera krem nawilżający i antyoksydacyjny oraz  krem przeciwstarzeniowy i rozświetlający. Uwielbiam takie mini produkty, na pewno pojadą ze mną mój wyjazd, gdzie będą miały swoją premierę. 


URIAGE woda termalna produkt idealny na lato, szczególnie na upały. Woda ta ma właściwości nawilżające, łagodzące, dobrze się sprawdzi również jako utrwalacz makijażu ;) 50ml - ok 10zł

PHARMACERIS nawilżająca emulsja ochronna do ciała SPF30 krem z filtrem to mój must have na lato, to nic, że na słońcu spędzam bardzo mało czasu. Ochrona musi być. 200ml - ok 35 zł

GOLDEN SUN łagodząco-chłodzący żel po opalaniu  jak już jest krem z filtrem to musi być także coś po opalaniu. Do tej pory używałam go raz, fajnie chłodzi i przyjemnie pachnie, jedyne co mi się troche nie spodobało to to, że zostawił taką lepką warstwę, która co prawda po chwili zniknęla. 150ml -ok 15 zł



 BAMBINO oliwka ten produkt znam od kiedy byłam małą dziewczynką. Nawet kiedy byłam starsza często gościł w moim domu, ale potem o nim zapomniałam. Cieszę się, że ta oliwka znów wpadła w moje ręcę, używam jej po każdej kąpieli, po depilacji i przyznaję, że na chwilę obecną odstawiam wszystkie balsamy, masła właśnie dla niej. A ten zapach chyba zawsze będzie mi sie podobał. 300ml - 11zł



 WILKINSON QUATTRO FOR WOMEN maszynka do golenia oraz wkłady. Maszynka z jednej strony posiada standardową główkę, z drugiej trymer do okolic bikini. Jest to pierwsza tego typu maszynka jaką posiadam z tej firmy i póki co stwierdzam, że jest spoko, ale to tylko pierwsze wrażenie. Za obie rzeczy zapłacilam kolo 30 zł na promocji 1+1 ;)


BIODERMA SENSIBIO płyn micelarny do skóry wrażliwej. Produkt tak kultowy, że chyba nie trzeba o nim wiele mówić. W końcu i ja dałam się namówić, Mam nadzieję, że okaże się strzałem w dziesiątkę! 100ml - 10 zł


JANTAR odżywka do włosów i skóry głowy z wyciągiem z bursztynu. Kolejny produkt, który jest rozsławiony w internecie. W teori ma przyśpieszych wzrost włosa, ja jednak w takie rzeczy nie wierze, bardziej zależało mi na tym aby odżywić cebulki, żeby rosły zdrowsze i mocniejsze. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. 100ml - ok 10zł


AHAVA krem do rąk z minerałami z morza martwego. jest to mój totalny hit jeśli chodzi o te zakupy. Zacznę od tego, że krem jest w bardzo łądnym opakowaniu, a skończę na tym, że ma cudowny zapach. Z pewnością zrobię o nim osobny post, ale najpierw jeszcze trochę go potestuję. 
100ml - ok 50zł



RIMMEL krem bb mój coroczny zakup na lato, na wysokie temperatury sprawdza się idealnie. Ma delikatne krycie i ładnie wyrównuje koloryt. 30ml - ok 15zł


To juz wszystko z moich ostatnich zakupów, według mnie jest ich całkiem sporo. Przyznam szczerze, że to chyba pierwszy raz kiedy mam samą pielęgnację, a praktycznie nic z kolorówki.

Miałyście te produkty? Sprawdziły się?;)

LadyCharm xx 

wtorek, 26 kwietnia 2016

Golden Rose LOGSTAY Liquid Matte Lipstick Kissproof

Witajcie kochani!
W końcu dorwałam kilka dni wolnego, które mogłam spędzić w Ustce. Miałam czas na odpoczynek i na testy kilku nowości o których z pewnością Wam opowiem. Dzisiaj o jednym z tych produktów.
Na tę pomadkę polowałam od kiedy dowiedziałam się o ich istnieniu i wiecznie była wyprzedana, w końcu zdecydowałam się na zamówienie jej.

Golden Rose LOGSTAY Liquid Matte Lipstick Kissproof to pomadki, które w mgnieniu oka stały się gorącym tematem wśród youtube'a czy blogów. Seria posiada 12 matowych odcieni od róży do brązów. Ja posiadam jedną i jest to numer 10.


Standardowo zaczne od opakowania. Wydaje mi się, że był to pierwszy produkt z GR, który kupiłam i który był zapakowany w kartonik, zazwyczaj był to plastik, który trzeba było zerwać, dlatego już na start wielki plus, bo dzięki takiemu małemu szczegółowi produkt wydaje się bardziej hm...luksusowy?
Sama pomadka posiada matową zakrętke i jest zamknięta w buteleczce z grubego plastiku, dlatego wygląda na bardzo pożądnie wykonaną.
Aplikator jest płaski i dość długi dzięki czemu bardzo łatwo jest rozprowadzić produkt na ustach.



Jeśli chodzi o konsystencję nie wiem jak jest z innymi kolorami, ale ten jest bardzo lejący, przy pierwszym użyciu aż się wystraszyłam, że mi się to rozleje na brode, na szczęście nic takiego się nie stało, niewielka ilość wystarcza na pokrycie całej powierzchni ust.

Odcień, który w tym sezonie jest bardzo pożądany, a to za sprawą Kylie Jenner, która wśród swojej kolekcji pomadek ma właśnie taki kolor. Bardzo długo szukałam produktu o takim wykończeniu i odcieniu i nie raz rozważałam zamówienie jej właśnie od Kylie, na szczęście nie należę do grona osób, które zrobią wszystko, żeby takową zdobyć, nie widziałam sensu w czatowaniu w nocy w internecie, żeby na koniec dowiedzieć sie, że i tak się spóźniłam (znając moje szczęście zanim kliknęłabym kup, byłaby wyprzedana). Odcień jest typowym nudziakiem, pierwszy w mojej kolekcji który nie ma w sobie różu. Nazywam ten odcień trupim, bo czasem, w zależności od światła zdaje się jakby usta były sine :D

A co z trwałością? Pomadka po nałożeniu po kilkunastu sekundach zastyga na typowy matt, który potrafi wytrzymać na ustach dobre kilka godzin. Wiadomo, że podczas jedzenia i picia trzyma się krócej i schodzi od środka, na szczęście jest to taki odcień, który po jakimś czasie tak wtapia się w usta, że kompletnie nie widać tych braków, które się zmazały, za to widać, że usta nadal są pomalowane i wyglądają super. Ja nie ukrywam, że moje usta nie są zbyt wypielęgnowane, często zapominam o nałożeniu balsamu czy posmarowaniu ich jakąś pomadką ochronną. Prawie codziennie katuje je matowymi pomadkami, konturówkamii teoretycznie produkt mógłby podreślać to wszystko co chiałabym ukryć. Tak się jednak nie dzieje. Pomadka sprawia wrażenie jakbym miała piękne wypielęgnowane usta.

Podsumowując
+kolor
+trwałość
+cena (20zł)
+zapach (zapomniałam o nim wspomnieć, pachnie jak jakieś ciasteczka)
+opakowanie

-/+dostępność

-konsystencja (jak dla mnie chyba zbyt lejąca)

Ja zdecydowanie jestem zadowolona z tego produktu i juz mam wplanach zakup jeszcze dwóch odcieni 05 oraz 12. Znacie te pomadki, może jakiś odcień szczególnie Wam przypadł do gustu?? :)

xxLadyCharm

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Bourjois volume glamour ultra black - pogrubiająca maskara do rzęs + wyniki rozdania

W końcu złapałam dzień, który mogę poświęcić w zupełności samej sobie, wolne od pracy i szkoły, nie powiem jak bardzo marzyłam o tym, żeby w końcu porządnie się wyspać.
Dzisiaj mam dla Was recenzje produktu, który mam stosunkowo od niedawna, ale myślę, że już mogę coś o nim napisać.
Produkt, o którym mowa to maskara do rzęs, przyznam, że przez moje łapki przewinęło sie ich naprawdę sporo, być może właśnie znalazłam tą jedyną.

BOURJOIS VOLUME GLAMOUR ULTRA BLACK - pogrubiający tusz do rzęs z nową formułą, która nadaje rzęsom intensywniejszą czerń. Włókna szczoteczki dokładnie podkręcają rzęsy. Formuła tuszu została wzbogacona witaminą B, dzięki czemu rzęsy są odżywione oraz mają intensywniejszy kolor. Producent zapewnia nas, że tusz nie rozmazuje się. 

Cena: ok na promocji można go dorwać za 20 kilka zł  / 12ml

Zacznę od buteleczki, która jest bardzo zgrabra, wyprofilowana na tyle, że bardzo wygodnie ttrzyma się ją w dłoniach. Srebne lustrzane napisy również wyglądają całkiem efektownie. Posiada klasyczną syntetyczną szczoteczkę, z krótkimi włoskami, która idealnie wpasowuje się w moje rzęsy.
Sama aplikacja tuszu jest dość prosta, właściwie nie różni się niczym od innych maskar, chociaż ta jakoś wyjątkowo często dgam się w oko (ale wydaje mi sie, że w tym wypadku to nie ma znaczenia jakiego tuszu używam, po prostu jestem kaleką)

Producent zapewnia nas, że jest to tusz pogrubiający, jak dla mnie to on jest bardziej wydłużający niż pogrubiający. Moje rzęsy są dość liche, nie ma ich za dużo, w sumie to jak są niepomalowane to tak jakby ich nie było, może dlatego zastanawiałam się nad ich przedłużeniem. Po pierwszym użyciu przeżyłam szok, pierwszy raz miałam tak długie rzęsy i mimo, że miałam zrobione kreski linerem one nadal były dość mocno widoczne. Nie powiem, że od razu chciałam coś o nim napisac jednak stwierdziłam, że dam mu jeszcze troche czasu, no bo wiadomo, że pierwsze wrażenie to nie wszystko. Żeby dobrze go poznać malowałam nim rzęsy głównie do pracy, nie robiłam też wtedy kresek, żeby przeglądając się w lusterku dobrze widzieć efekty. Moje spostrzeżenia są bardzo podobne do pierwszego wrażenia. Po 6-8 godzinach chodzenia z pomalowanymi rzęsami, wyglądały dokładnie tak samo jak zaraz po nałożeniu. Tusz trzymał się idealnie, ani razu nie skończyłam jako panda, no może poza tym jednym razem kiedy zapomniałam, że sie pomalowałam i potarłam oko, ale to było chwilę przed jego zmyciem, wiec w sumie się nie liczy. Apropo zmywania, też nie ma z nim większego problemu, płyn micelarny, czy mleczko do demakijażu radzą sobie świetnie.

zdjęcie przed

po (1 warstwa)

Myślę, że jak na produkt za ok 20 zł jest naprawdę spoko i śmiało mogę go polecić:)

____


No dobra, a teraz coś na co wszyscy czekali. W sobotę zakończyło się pierwsze na moim blogu rozdanie i szczerze nie spodziewałam się, aż tak dużego zainteresowania, wręcz przeciwnie obawiałam się, że nikt się nie zdecyduje!!

Tak jak obiecałam w dniu dzisiejszym ogłaszam zwycięzce którym jest
TRUSKAWKOWY ŚWIAT
gratuluję i czekam na wiadomość z danymi do wysyłki na maila ladycharm9422@gmail.com

Pozostałym osobom dziękuję i zachęcam do dalszego obserwowania, bo już mam w planach kolejny konkurs :)

Buziaki
xxLadyCharm


środa, 13 kwietnia 2016

ProSalon Argan oil Two-phase

Witajcie kochni :)
w końcu zaczęła się kalendarzowa wiosna, z którą przyszło do mnie kilka zmian. Taką chyba najważniejszą jest fakt, ze zaczęłam pracę w jednej z dość znanych drogerii kosmetycznych, z czego bardzo się cieszę. Mam tylko nadzieje, że w związku z moim nowym dość napiętym grafikiem nie ucierpi blog :)
Dzisiaj troszke o włosach, a właściwie o jednym produkcie, który przez kilka miesięcy wspierał moją włosową pielęgnacje.

ProSalon Argan oil Two-phasedwufazowa odżywka do włosów z olejkiem arganowym. Lekka odżywka znakomita do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, a w szczególności do wlosów zniszczonych, matowych i szorstkich. Formuła odżywki jest oparta na olejku arganowym, który doskonale odżywia włosy, przywraca im zrowy wygląd, gładkość i połysk. Odżywka szybo się wchłania, ułatwia rozczesywanie. Nie obciąża włosów.Sposób użycia: przed zastosowaniem silnie wstrząsąć aby uzyskać płyn o jednolitej konsystencj.Spryskać równomiernie na wilgotne, umte włosy. 


Cena: ok 15 zł/200ml

Moje włosy zawsze były łamliwe, matowe, suche, puszące się. Właściwie nadal z nimi walcze dlatego testuje bardzo dużo produktów, które w teori mają poprawić stan moich włosów. Podczas zakupów w jednej z drogerii z serii "osiedlowych" pani poleciła mi właśnie tą odżywkę. Tak ładnie o niej opowiadała, że się skusiłam, w końcu droga nie była. 
200 ml produktu znajduje się w plastikowej buteleczce z atomizerem.
Początkowo używałam jej zgodnie z zaleceniami producenta, po umyciu, na wilgotne włosy. Jednak z czasem zaczęłam jej używać na suche, przed rozczesaniem i tak sprawdzała mi się o wiele lepiej. Zauwazyłam, że po spryskaniu i rozczesaniu włosów są one o wiele bardziej błyszczące i o ile w dotyku nie wiele się zmienia, to sam ich wygląd sprawia, że mam ochotę używać jej więcej. Śmiało mogę powiedzieć, że pomaga mi również w rozczesywaniu włosów. Zwykle rozczesanie włosów zajmowało mi masę czasu, a ten sprey skrócił ten czas przynajmniej o połowę, z czego również jestem bardzo zadowolona no i oczywiście włosy bardzo ładnie po niej pachną. 

Podsumowując: lekka nieobciążająca odżywka ułatwiająca rozczesywanie nadająca włosom ładny połysk. Zdecydowanie po użyciu wyglądają na zdrowsze, ale tylko wyglądają, bo wcale takie nie są. Mimo wszystko myślę, że nie ma co oczekiwać cudów od jednej odżywki, wiadomo, że na wygląd i stan naszych włosów wpływa o wiele więcej produktów. Myślę, że jak już wykończę to co jeszcze zostało na dnie, to kupię kolejne opakowanie.

Znacie? Miałyście? A może macie jakąś inna tego typu odżywke, która się Wam sprawdziła?? 

xxLadyCharm

Przypominam o trwającym jeszcze przez trzy dni rozdaniu! :)

sobota, 26 marca 2016

Rozdanie #CLINIQUE #WIBO #ARDEL

Witajcie kochani!
W dzisiejszym poście chciałabym serdecznie zaprosić Was do pierwszego rozdania na moim blogu! Mam dla Was cztery perełki, dzieki którym Wasz makijaż twarzy będzie idealny!

Przejdę od razu do nagród jakie dla Was przygotowałam bo z pewnością to interesuje Was najbardziej.



1) clinique quickliner for lips intense w kolorze intense passion  - konturówka do ust w przepięknym kolorze klasycznej czerwieni. Niezwykle trwała, pięknie wyglądająca na ustach kredka, która powinna znaleźć się w kosmetyczce każdej kosmetykomaniaczki


2) Rzęsy Ardel Demi Pixies - rzęs ardel raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Wykonane z naturalnego włosia, pięknie podkreślające spojrzenie rzęsy z pewnością przypadną do gustu każdej miłośniczce makijażu.


3) Wibo Natural Eyeshadow Palette - paletka składająca się z 15 cieni w naturalnych kolorach. Poziada 8 cieni matowych oraz 7 cieni z błyskiem. Cienie bardzo fajnie wyglądają na powiece, nie rolują się i dobrze się blendują. Idealnie sprawdzą się do makijażu dziennego jak i wieczorowego. Osobiście się w niej zakochałam.


4) Lovely Sculpting Powder 3 color press powder - paleta trzech produktów do konturowania twarzy.
- `Sun` wyrównuje kontur twarzy, podkreśla opaleniznę,- `Matte` matuje i wygładza niedoskonałości cery,- `Shine` rozświetla skórę, nadając jej blasku.
Paletka w neutralnych odcieniach nada się dla każego rodzaju karnacji.



Regulamin
1. Rozdanie trwa od 26.03.2016 do 16.04.2016
2.Wysyłka wyłącznie na terenie RP
3. Warunkiem koniecznym jest publiczne obserwowanie tego bloga.
Dodatkowym plusem będzie również umieszczenie baneru z rozdaniem na swoim blogu.
4. Wyniki umieszczę 18.04.2016 w osobnym poście, w którym wskażę osobę wygrywającą. Na dane do wysyłki będę czekać 3 dni, w momencie kiedy ich nie dostanę, wylosuję kolejną osobę.
5. Fundatorem i organizatorem rozdania jestem ja.
6.  Nie zapomij również o pozostawieniu komentarza, żebym wiedziała, że bierzesz udział!
Oto wzór: Obserwuję jako:
Baner: TAK/NIE
Możecie również napisać dlaczego to wy chcielibyście wygrać ten zestaw! :)

Życzę powodzenia!
xxLadyCharm

czwartek, 24 marca 2016

kolekcja lakierów hybrydowych SEMILAC + zapowiedz rozdania

To już pół roku od kiedy choruję na lakiery hybrydowe. Uwielbiam je za trwałość, za piękne kolory i za ich wybór. Na rynku jest masa firm zajmujących się sprzedażą hybryd, ja od samego początku jestem wierna semilacowi. Dzisiaj pokażę Wam moją półroczną kolekcję, troszkę się ich nazbierało.:)

Baza i Top - lakiery niezbedne do wykonania naszego mani. Mam je pół roku i jeszcze nie potrzebuje kupić nowych buteleczek ;)

Top Matt - dzięki niemu każdy mani możemy z mienić w piękny matt

Hardi Clear - lakier do przedłużania paznokci. Od kiedy go mam używałam go raz. Kupiłam go w razie wypadku, jakby złamał mi sie jakiś paznokieć ;)



083 Burgundy Wine - jeden z moich ulubionych, fioletowo wiśniowy z niemal niewidocznymi granatowymi drobinkami.

063 Legendary Red - klasyczna seksowna czerwień. Na paznokciach mam ją rzadko, ale lubie do niej czasem wracać

026 My Love - Lakier dołączony do zestawu startowego. Kolor ciemniejszy od 063, posiada w sobie delikatne różowe drobinki.

123 Szeherezada - kolor piękny tak jak jego nazwa. "uwodzicielska arabska czerwień z tysiącem zakończeń". Przygaszona czerwień z lekką nutą wina.

121 Ruby Charm - mocno nasycony fuksjowy kolor. Na paznokciach wygląda przepięknie! Jedno z moich najnowszych dzieciaczków




075 Stylish Brown - chłodny odcień brązu, bardzo ładnie wygląda

029 Espresso - ciepły ciemny odcień brązu, lekko wpadający w czerń. Wygląda pięknie w połaczeniu z syrenką!

017 Grey - szarosc o lekko kamiennym odcieniu.



031 Black Diamond - soczysta klasyczna czerń! Osiąga krycie idealne juz przy pierwszej warstwie.

096 Starlight Night - czarny kolor, z dużą ilością srebrnych drobinek. Nazwa zdecydowanie odzwierciedla efekt jaki mamy na paznokciach.



014 Dark Violet Dreams - Jagodowy odcień fioletu. Jeden z ładniejszych odcieni jaki kiedykolwiek miałam.

059 French Lilac - delikatny wrzosowy kolor. Idealny na nadchodzącą pore roku. Idealne krycie osiąga przy 3 cienkich warstwach.




000 Lazure Dream - śliczny błękit. Myślę, że latem bedzie częstym gościem na moich paznokciach.

022 Mint - klasyczna mięta, której nie mogłoby u mnie zabraknąć. Chociaż na moich paznokciach nie gosci zbyt często mam do niego duży sentyment.




053 French Pink Milk - pierwszy kolor jaki wpadł w moje ręcę, różowy półtransparentny. Bardzo przydał mi się kiedy pracowałam i nie mogłam mieć pomalowanych paznokci :)

001 Strong White - czysta biel to kolejny lakier must have. Idealny do wykonywania wzorków, ale równie bosko wyglada solo na paznokciach ;)

032 Biscuit - podobno kolor panien młodych. Biszkoptowy róż będzie idealny do opalonych dłoni!

094 Pink Gold - lakier z drobinkami w kolorze różowego złota. Pięknie wygląda jako mały akcent na palcu serdecznym.



To już wszystkie kolory jakie posiadam na chwile obecną. W planach mam zakup kilku kolorów w typowo letnich kolorach.
Macie jakieś swoje ulubione kolorki? Może jakieś polecacie?

xxLadyCharm

PS. już w weekend zapraszam Was na pierwsze rozdanie na tym blogu!!

wtorek, 8 marca 2016

Ziaja med, kuracja lipidowa, fizjoderm żel

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a mnie dopadło jakieś badziewiaste przeziębienie, mam nadzieję, że kilku dniach łykania leków się skończy :)
Dzisiaj o produkcie do demakijażu. 

Ziaja med, kuracja lipidowa, fizjoderm żel , oczyszczanie, demakijaż do skóry suchej, atopowej i wysuszonej 

Opis producenta: Aktywna, emulsja baza myjąca oparta na delikatnych substancjach oczyszczających, nie zawiera mydla i SLS-u, bez kompozycji zapachowej. Polecany również do demakijażu oczu. 

Efekt med: -skutecznie myje i oczyszcza skórę, 
                  -nie narusza jej naturalnej warstwy ochronnej, 
                 -nie wysusza naskórka,
                -łagodzi podrażnienia.

Stosowanie: Nanieść fizjoderm żel na wacik i kolistymi ruchami oczyścić skórę bez użycia wody lub niewielką ilością żelu z wodą umyć skórę. 


200ml żelu zamkniętego w typowej dla tej firmy buteleczce z pompką. kosztuje kilkanaście złotych. 
Wybralam pierwszą z zalecanych opcji stosowania go. Co wieczór używam go do demakijażu nie tylko oczu, ale całej twarzy. Sam produkt jest bardzo delikatny, posiada żelową, ale dość lejącą konsystencję, a warstwa, która pozostaje na buzi po zastosowaniu go dość szybko znika. Warto również zaznaczyć, że jest niesamowicie wydajny, używam go ok 2 miesiące, a tam nadal jest go masa!

Zapach jest jednym z ważniejszych czynników, który decyduje o tym czy dany produkt trafi do mnie czy też nie. W tym wypadku zapach nie jest mocno wyczówalny, trochę przypomina mi szare mydło,  co akurat przy tego typu produktach bardzo mi się podoba. 

Poza płynami micelarnymi żadne produkty do zmywania makijażu nie sprawdzały się u mnie za dobrze. Efekt zapchania i ściągnięcia towarzyszył mi niemal przy stosowaniu każdego mleczka. W przypadku żelu z ziaji nie zauważayłam nic co działo mi się przez poprzedników. Ładnie zmywa makijaż, co prawda nie wiem jak poradziłby sobie z wodoodpornymi kosmetykami, ale z tymi, które posiadam ja zmywa bez większych problemów. 
Jeśli chodzi o nawilżenie, produkt w teorii przeznaczony do skóry wysuszonej, jednakże z moją skórą radzi sobie średnio. I o ile miejsca, które nie potrzebują jakiegoś spektakularnego nawilżenia faktycznie nawilża, to z miejscami, które są wysuszone maksymalnie nie radzi sobie kompletnie, tak jakby ich nie zauważał. 
Po takim czasie testowania produktów nawilżających do oczyszczania buzi nauczyłam się już nie wymagać od nich zbyt wiele, teraz większą uwagę zwracam na to czy radzi sobie ze zmywaniem makijażu, czy nie zapycha, ten produkt spełnia wszystkie wymagania, dlatego jesli szukacie delikatnego produktu myjącego, do demakijażu i nie oczekujecie, że zrobi na waszej twarzy rewolucję nawilżającą, to z czystym sercem moge polecić Wam właśnie ten żel. 
Ja myślę, że z pewnością jeszcze po niego sięgnę! 

Testowałyście? Może dopiero chcecie go kupić?

xxLadyCharm 
  

sobota, 5 marca 2016

CETTUA, CHARCOAL NOSE STRIP - paski oczyszczające na nos z węglem aktywnym

Przyznam, że dość długi czas borykam się z problemem zaskórników, takie małe dziadostwo, a tak ciężko się tego pozbyć. Stosuję mase maseczek oczyszczających, peelingów, ale raczej są mało skuteczne. Jakiś czas temu będąc w hebe rzuciło mi się w oczy takie małe pudełeczko, stwierdziłam, że jest to dobry czas aby dać szanse paskom, o których już dość dużo słyszałam, głównie opinie pozytywne. Zaraz Wam opowiem, jak sprawdziły się u mnie. 

Produkt jest zapakowany w papierowe pudełeczko, przyznam, że ta szata graficzna troche nie zauroczyła i nie mam pojęcia jak to się stało. W środku znajduje się sześć pasków, każdy zapakowany osobno, co jest bardzo fajne, bo nie martwimy się, że coś się z nimi stanie. Możemy więc obojętnie w jakim czasie od zakupu ich użyć nie martwiąc się, że już się do tego nie nadają. Ja póki co zużyłam pięć. 


Cena: ok 14zł/opakowanie

Opis producenta: Paski oczyszczające na nos to szybki i skuteczny sposób do usuwania zaskórników i zanieczyszczeń zatykających pory. Węgiel aktywny, działając jak gąbka, wchłania zanieczyszczenia. Olej z mięty pieprzowej i ekstrakt oczary wirginijskiego odświeżają i działają ściągająco. Efekt widoczny jest zaraz po usunięciu paska.

Aplikacja pasków, jest dziecinnie prosta. Na dokładnie oczyszczoną i lekko wilgotną skórę naklejamy plaster, dobrze dociskamy i pozostawiamy go na 15 minut, do momentu kiedy zrobi się "sztywny". Jest to raczej dość jasne i proste. 

Przyznam, że byłam sceptycznie nastawiona do tego produktu, a po pierwszej aplikacji nie miałam zupełnie ochoty tego powtarzać, nie dlatego, że było to nieprzyjemne, bardziej ze względu na to, że nie widziałam, w ogóle różnicy przed i po użyciu pasków, może dlatego, że spodziewałam się wielkiego wow, jakby wszystko miało zejść od razu. Po jakimś tygodniu dałam temu szanse jeszcze raz, po zdjęciu przyjżałam się dokładniej temu co znajduje się na plastrze i zobaczyłam, że faktycznie oczyszcza. Po 5 zastosowaniu patrząc na swój nosek jestem w stanie zobaczyć różnicę. Na pewno zakupię kolejne opakowanie, być może uda mi się pozbyć problemu bez wizyty u kosmetologa. 
Planuje również zakup plasterków na wypryski.

Znacie te produkty? A może dopiero planujecie zakup? 

xxLadyCharm 

niedziela, 28 lutego 2016

Nowości luty 2016 - MAC* PANDORA* WIBO* MAYBELLINE*

Luty to jeden z moich ulubionych miesięcy w roku i nie tylko dlatego, że mam wtedy urodziny, ale również dlatego, że jest to miesiąc przepełniony miłością, w sklepach panuje istny szał wyprzedażowy, a jakby tego było mało, po lutym jest marzec, a jak wiadomo w marcu zaczyna się kalendarzowa wiosna!
Jak wyżej napisałam, w lutym obchodze swoje urodziny, dzięki temu w moje łapki wpadło kilka cudownych perełek, jest też kilka produktów, które zakupiłam sama. W dzisiejszym poście pokażę Wam co znalazło swoje schronienie w moim domku.



ORGANIZERY NA KOSMETYKI Szczerze? Nie zlicze ile razy szukałam ich w biedronkach, lidlach i tego typu sklepach. Za każdym razem były wyprzedane, a mi pozostawało czekac do następnego razu. W końcu mi się udało. Zakupiłam cztery platikowe pojemniczki, o różnych wielkościach i kształtach. Każdy z nich kosztował 9,99zł Bardzo ładnie wykonane, wyglądają na takie, co posłużą mi przez dłuższy okres czasu.


GĄBECZKI EBELIN  Pochodza ze sklepu dm. Idealne do wklepywania korektora. Dostałam je od mojej siostry. Są mięciutkie i bardzo przyjemne w dotyku, nie wiem jak się mają do beauty blendera bo niestety nie miałam, ale mam nadzieje, że fajnie się u mnie sprawdzą, mocno trzymam za nie kciuki.

MANHATTAN ENDLESS PERFECTION MAKE UP 24H w kolorze 60 ivory  Odcień jest dla mnie odrobinke za ciemny, ale wystarczy dodać odrobinkę jaśniejszego i jest ideolo. Póki co mogę stwierdzić, że ma dość fajne krycie, całkiem dobrze sie trzyma i nie podkreśla suchych skórek, zobaczymy jak będzie się sprawdzał dalej.

WIBO PRIMER BASE silikonowa baza pod makijaż. Potrzebowałam czegoś do przedłużenia trwałości makijażu. Zobaczymy jak się sprawdzi ;)

MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE EFFEKT  korektor, który bardzo chciałam przetestować. słyszałam o nim wiele dobrego. Mój jest w kolorze 03 FAIR i jest dla mnie idealny! Bardzo podoba mi się ta gąbeczka, którą nakładamy produkt.

WIBO PERFECT LOOK CONCEALER PALETTE paletka korektorów do twarzy, która może posłużyć nam do modelowania. Posiada w sobie 4 odcienie. Ciemny beż, rozświetlacz, jasny beż oraz kolor fioletowy, który zakrywa przebarwienia.

WIBO DIAMOND SKIN sypki puder z kolagenem, dzięki któremu ma działać pielęgnacyjnie na naszą cerę. jak chyba wszystkie pudry wibo, ma ładny i dość intensywny zapach. Zdecydowanie jest to produkt rozświetlający ze względu na mieniące się drobinki, które w sobie posiada.

ARDEL DEMI WISPIES oraz ARDEL FAIRIES rzęsy ardel są chyba najbardziej rozsławionymi rzęsami w internecie, w końcu i mnie kopnął zaszczyt posiadania ich. Na oczach poki co miałam tylko demi wispies, przyklejone na klej duo trzymaly sie swietnie i wyglądały bardzo naturalnie.

TREND IT UP CONTOUR & GLIDE LIP LINER 010 kontórówka ze sklepu dm i kolejny prezent od siostry. Kredka jest automatyczna, ma bardzo naturalny nudziakowy kolor, a kremowa konsystencja pomaga w nakładaniu jej, myślę, że bardzo się z tym produktem polubię. :)

MAC MATTE LIPSTICK w kol. MEHR prezent urodzinowy od moich kochanych dziewczynek ♥ (przy okazji wpadajcie na bloga jednej z nich Addel ) kolor brudnego rózu, jakiś czas temu odstawiłam wszystkie swoje różowo czerwone pomadki, właśnie dla tego typu kolorów. Mimo swojego matowego wykończenia jest kremowa przy nakładaniu, trzeba jednak uważać, bo może troche wysuszać usta. Jeśli chodzi o ten produkt, to jestem w trakcie szukania tańszych odpowiedników tego koloru, i już kilka mam.

MAC AMPLIFIED LIPSTICK w kol. BLANKETY cudowna kremowa pomadka, w naturalnym kolorze. Idealnie nadaje się do mocnego makijażu oka jak i do delikatnego makijażu.

PANDORA  bransoletka, o której marzyłam już od chyba roku. Urodziny były dobrą okazją na zakup takowej. Prezent był zbiorczy, ale to dobrze, bo kosztował naprawdę sporo pieniążków. Skorzystałam z promocji moja pierwsza pandora, dzięki czemu przy zakupie bransoletki i dwóch klipsów łańcuszek zabiezpieczający dostała gratis, oprócz tego kupiłam jeszcze jednego charmsa. Moja bransoletka jest srebrna z zapięciem w kształcie serca, do tego jak już wspominałam dwa klipsy - jeden to różowy kwiat wiśni - bo uwielbiam Japonię i marzę o tym aby tam pojechać, oraz globus - bo kocham podróze. łańcuszek zabezpieczający z wytłoczonymi serduszkami. I na koniec charms w kształcie serca ze złotą koroną i ślicznym różowym kamykiem w samym środku.


MAC STUDIO FIX NC15 w końcu go mam, pierwsza pozycja z mojej wishlisty znalazła się u mnie. jeszcze pachnie nowością. Cudowny puder w jaśniutkim kolorze, którym możemy budowac krycie, dzięki czemu nie potrzebujemy ciężkiego podkładu.

Czuję, że o większości z tych kosmetyków jeszcze u mnie usłyszycie, a raczej poczytacie.
Macie któreś z tych produktów? A może Wasze rączki też wpadły jakieś fajne perełki?
xxLadyCharm

środa, 24 lutego 2016

3 STEPS TO PERFECT FACE contour palette wibo - hit czy kit?

Dość długo szukałam paletki z wibo do konturowania, a kiedy już ją znalazłam byłam przeszczęśliwa. Tego typu paletki znajdziemy nie tylko w szafach wibo, posiadają je również inne firmy np sleek czy też z makeup revolution, niestety tych pozostałych nie miałam przyjemności przetestować, ale nie wykluczam, że jeszcze wpadną w moje łapki.
Bez zbednego rozpisywania się przejdźmy do produktu ;)
Opis producenta
Paleta do zadań specjalnych, zaprojektowana z myślą o konturowaniu twarzy. Składa się z trzech niezbędnych elementów do wykonania tego typu makijażu.W jej skład wchodzi: 
-rozświetlacz-nadający złocisty blask bez pozostawienia koloru, idealnie rozprowadzająca się formuła zapewnia efekt rozświetlenia na wiele godzin,
-bronzer-nadaje opalony odcień skóry w klasycznym odcieniu, dzięki umiejętnemu użyciu można wykreować idealny kształt twarzy,
-róż w najbardziej pożądanym odcieniu z perłą holograficzną-daje niesamowity odcień różu ze złotą poświatą. Idealna aplikacja, wystarczy jedno muśnięcie, aby uzyskać subtelny odcień promiennych policzków ze złotą poświatą.



Cena : ok 17zł/10g
Sama paletka jest bardzo solidnie wykonana, twardy, mocny plastik zabezpiecza produkt przed uszkodzeniem. Poza rysami, które pojawiają się podczas kontaktu i innymi produktami nic nie ma prawa się uszkodzić.  Plusem tej paletki jest również to, że na odwrocie posiada "instrukcje" jak ją używać. 





Po otwarcu w oczy rzucają się przepiekne kolory. Paletka posiada również duże niezniekształcające lusterko. Od lewej mam brązer - jest to kolor na granicy ciepłego i zminego odcienia, nadający się do ocieplania twarzy, jak i do konturowania. Dla mnie osobiście chyba jest troche za ciepły, wiec nim raczej opala buzie.  
Rozświetlacz - jest to produkt z tej paletki, który na mojej buzi gości najrzadziej. Jaśniutki produkt, z delikatnymi różowymi tonami.
Róż - mój ulubiony produkt z całej tej paletki, śliczny odcień rzucający na buzię złoto różową taflę. Używając tego produktu, raczej rezygnuję z rozświetlacza.  



Jeśli chodzi o konsystencję porównałabym ją do pudrowo kremowej. Nic się nie osypuje, nie kruszy. Pigmentacja jest na dość wysokim poziomie, ale myślę, że ciężko byłoby zrobić sobie nim krzywde, ładnie się rozciera i nie robi plam. A do tego przepięknie pachnie. 


Myślę, że jak na taką cenę produkt jest bardzo dobrej jakości i jeśli miałabym kupić go ponownie, prawdopodobnie bym to zrobiła. 

A u Was jak się sprawdził? A może jeszcze go nie testowałyście?
xxLadyCharm